02-08
2011

Silnik Syreny Sport na hamowniNiekiedy historia nas zaskakuje i zdarza się zjawisko bez racjonalnego uzasadnienia wbrew ogólnemu biegowi rzeczy.

Miało coś takiego miejsce pod koniec lat pięćdziesiątych kiedy grupa zapaleńców rozpaliła nadzieje na przełom w polskiej motoryzacji. Pierwszego maja 1960 roku zaprezentowano auto które było już legendą zanim powstało.
Z okazji święta pracy dumna załogo FSO pokazała swoje najpiękniejsze dzieło Syrenę Sport. Auto, było zjawiskiem od początku do końca swego istnienia. Jednocześnie lekka i zwiewna sylwetka każdym detalem zaznaczała swe sportowe zacięcie.
Paradoksalnie w kontekście historycznym auto w ogóle nie powinno istnieć. W jeszcze świeżo powojennych realiach polskiego socrealizmu, było egzotyczną szczyptą kapitalistycznej pychy i kwintesencją swobodnej realizacji marzeń. Polityka "zaciskania pasa" i ograniczania potrzeb obywateli nie sprzyjała powstaniu dwumiejscowego auta z zacięciem sportowym.
Mimo to grupa zapaleńców pod skrzydłami FSO postanowiła stworzyć auto odmienne od otaczającej szarej, odizolowanej od reszty świata polskiej rzeczywistości.
Do realizacji celu przysłużyło się skrzętnie wykorzystane niedawno uchwalone stanowisko władz centralnych dające "zielone światło" nowym technologiom. Pojawiła się możliwość testowania nowych rozwiązań w branży motoryzacyjnej, więc czemu nie robić tego w samochodzie marzeń? Tak zrodził się pomysł, że w nieprzychylnych indywidualizmowi i ekstrawagancji latach pięćdziesiątych można zbudować auto wyjątkowe i druzgocące urodą.
Kulisy powstania Syreny Sport związane są z innym autem, które paradoksalnie również nie powstało. Planowano wyeliminować wady seryjnej Syreny i w 56r rozpoczęto prace nad nowoczesnym tzw. "samochodem popularnym". Ponieważ seryjna Syrena od początku traktowana była jako pojazd tymczasowy prowadzono w fabryce szereg badań, które miały zaowocować nowymi rozwiązaniami konstrukcyjnymi. W efekcie powstało równolegle kilka projektów, które wymagały przetestowania.
W ten sposób grupa zapaleńców często "po godzinach" pod szyldem testowania nowych rozwiązań (zawieszenia na drążkach skrętnych, nowego silnika, płyty podłogowej i nadwozia z tworzyw) miała zbudować w fabryce FSO przed prototyp małego sportowego auta.
Dyrektor Zjednoczenia Przemysłu Motoryzacyjnego podał pomysł zrobienia do Syreny silnika czterosuwowego dwucylindrowego bazując na elementach silnika motocykla Junak. Myśl tą podniósł inż Stanisław Skoczyński przy pomocy Platonia opracował prototyp takiego silnika.
Pomocny w tym był samochód Panhard Dyna, który FSO miała wówczas jako wzorzec konstrukcyjny.
W 57r. Rozpoczęto prace nad samonośną płytą podłogową. Rok później postanowiono że do napędu auta koncepcyjnego zastosowany będzie nowy silnik czterosuwowy S-16.
Na potrzeby tej konstrukcji opracowano nowe tylne zawieszenie na drążkach skrętnych, które miało zastąpić dość stosowane w seryjnym aucie. Umożliwiało ono dobre zabudowanie wnętrza użytkowego tyłu samochodu i pozbawione było wielu wad stosowanego dotąd zawieszenia "pływającego".
Do budowy takiej Syreny wprawdzie nie doszło, wykonano jednak rysunki i makietę takiego podwozia.
W 57r. W FSO postanowiono wykorzystać żywice poliestrowe do budowy modeli wzorcowych i elementów nadwozi samochodowych. Trudności z zaopatrzeniem w blachy głęboko tłoczone skłaniały do zainteresowania się nową techniką.
Ciężka sytuacja przemysłu w kraju całkowicie determinowała przyjęte rozwiązania. Z dwóch przyjętych za modelowe koncepcji czyli silnika czterosuwowego z tyłu, chłodzonego powietrzem oraz dwusuwowego, chłodzonego cieczą z przodu wybrano drugą jako bardziej realną.
Przy okazji modeli wzorcowych postanowiono również zbudować całe nadwozia samochodu z laminatów.
Z inicjatywy głównego konstruktora inż. Karola Pioniera postanowiono aby zamiast nadwozia np. zwykłej Syreny było to nowe nadwozie jakiegoś atrakcyjnego samochodu. Traktowano je jako studium a projekt i budowę powierzono inż. Nawrotowi, prawdopodobnie pod wpływem jego szkiców, które już istniały. Według notatek inż. Nawrota pierwszy szkic samochodu Sportowego Syreny Sport narysował w listopadzie 57r.
Budowa auta zaczęła się od makiety 1:1, którą wykonywano niejako "po godzinach". To był temat studyjny czyli nie był podstawowym tematem pracy fabryki. W związku z tym prace prowadzone częściowo przez entuzjastów Nawrota, Kolase, wykonywano jako prace właściwie społeczne.

Nadwozie miało wykazać w praktyce cechy nowego tworzywa. Makieta tak się spodobała, że prace przyspieszyły no bo kierownictwo fabryki uznało , że samochód godny jest uwagi i warto go zrobić. Ciągle był jednak traktowany jako praca drugoplanowa, dlatego prace ciągle nie mogły nabrać właściwego tempa. Kiedy makieta była gotowa wydawało się , ze wszystko potoczy się gładko, jednak bieżące prace skutecznie odrywały twórców od projektu.
Sytuacja zmieniła się gdy pod wpływem partyjnej ideologii uznano że wspaniale zapowiadające się auto będzie tzw. "czynem majowym" fabryki.
Prace ruszyły pełną parą i samotnemu dotąd entuzjazmowi grupki zapaleńców dołączono fundusze i niezbędny czas. Na samonośnej płycie podłogowej osadzono niski silnik bokser który umożliwiał zastosowanie niskiej maski wg projektu Nawrota. Z gipsowego modelu wykonano laminowane poszycie zewnętrzne auta. Czasu było coraz mniej więc załoga musiała wykazać się dużą determinacją. Zbiegnięcie się kilku projektów, sytuacji politycznej i zaangażowanie pracowników spowodowało, że godnie z planem zaprezentowano 1 mają 1960r. lśniącą Syrenę Sport.
Miała być poligonem doświadczalnym do testowania nowych rozwiązań dla seryjnych aut a stałą się wartością samą w sobie. Mimo drobnych braków prezentowała się świetnie i ściągała na siebie całą uwagę. Zaprezentowana na targach Poznańskich wywołała sensację.
W prasie pojawiały się artykuły a ludzie czekali na powiew nowości i świeżości na polskich drogach który miała zapewnić nowa Syrena. Żeby zrozumieć atmosferę powstawania tego auta trzeba wiedzieć, że dla przeciętnego obywatela tamtych lat samo posiadanie jakiegokolwiek auta było sferą marzeń. Syrena Sport nie była obiektem pożądania w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Nierealność jej posiadania i brak jakiejkolwiek konkurencji w kraju sprawiały, że była ucieleśnieniem pewnego marzenia, okruchem lepszego niedostępnego świata.